sobota, 14 kwietnia 2012

252.



15 marca (czwartek) wybrałam się w drogę powrotną do domu z Bartkiem. Przez Kraków (istotne). W piątek odwiedziłam LO. Po południu Kraków. Piwnica pod Złotą Pipą i Teatr Stary i "Pan Tadeusz' (Zosia Zosia ZOSIA Zosia Zosia)

Pomimo, że jestem sceptycznie nastawiona do nowoczesnych interpretacji klasyków (i wciąż mażą mi się adekwatne dekoracje! Tak, mówię tu o betoniarce na scenie) to nie byłam zażenowana. Wręcz dobrze się bawiłam.
W sobotę Jam Session w Gwarku. A w niedzielę jakby nigdy nic wieczorno-nocny powrót do Dembridge z Bartkiem, Sławkiem, Filipem i Pawłem. Przez Kraków oczywiście. Około godziny 21 odebrałam telefon pod tytułem "Chcesz lecieć jutro do Izraela na 10 dni". Bez dłuższych zastanowień padło TAK ( i zaznaczę, że byliśmy już za Krakowem, ale Sławkowi nie przeszkadzałoby to w wysadzeniu mnie z samochodu ;). I tak więc o 24 wróciłam do mieszkania, do 2 w nocy się przepakowywałam i o 8 rano wróciłam (przez Kraków!) do domu tak aby o 23 wylecieć z Katowic do Tel Avivu.
I tak przez 10 dni będąc najmłodszą w grupie, nazywaną Młodą, Misiem i Maleństwem (Misju padało najczęściej) zwiedzałam, zwiedzałam, kąpałam się w Morzu Martwym (osobna historia), poznawałam przystojnych Panów, kupowałam, śmiałam się, odpoczywałam i po prostu świetnie spędzałam czas.
Co do Morza Martwego, to uprzedzam, że Polki wysmarowane błotkiem i kąpiące się potem w morzu wzbudzają ogóle poruszenie wśród ludności tamtejszej którego objawem są niegasnące blaski flesza i uśmiechy. Było miło, nie powiem, tak poznałam Hmada. Zakupiłam koszulkę 'America don't worry. Israel is behind you.'
Jeszcze tam wrócę.
Jednym z przebojów była Pani Lidzia, która pewnego dnia zupełnie nieświadomie stała się źródłem bardzo dowCipnego dowcipu.
Skłamałam na lotnisku mówiąc, że nie dostałam żadnego prezentu. Bo dostałam, i to ile i to jakie piękne.
A ta herbatka z miętą każdego dnia z rąk Tahmida- bezcenna.

Z ostatniej chwili- zostałam definitywnie namierzona i...

czwartek, 1 marca 2012

251.



Korzystając z chwili, gdy Aneta z Olą wybrały się na 'miasto' w celach materialno- kosmetycznych postaram się umieścić tu pewną rekomendację:
David Nicholls One Day

Ona szuka miłości, on seksu... Jest rok 1988. 15 lipca. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc. Następnego dnia każde pójdzie w swoją stronę. Gdzie będą w ten dzień za rok? Za dwa lata? I każdego następnego roku? Czy mają szansę spotkać się, a jeśli tak, to czy będzie im ze sobą po drodze? Na podstawie książki powstał film z Anne Hathaway i Jimem Sturgessem w rolach głównych.
Empik.pl



Jest to jedna z kolejnych książek, które pochłonęłam na trasie Dęblin- Warszawa- Tychy. Jeszcze na początku gdy podróżowałam z Miśkie, tak go to zaintrygowało, że zapytał 'kończy się ślubem'? I jeszcze był tak wspaniały, że jestem już w posiadaniu ekranizacji.
Więc, czy kończy się ślubem...? Raczej jest to powieść w stylu 'Jeśli spotkasz Kobietę lepszą od siebie- ożeń się z nią'. Trochę wzajemnego ratowania. I właśnie nie wiem, kto tu uratował czyje życie. Oczywistym jest, że drańDex zaczął wreszcie doceniać to co ma, ale czy to stało się kosztem Emmy? Nie wiem. To jest naprawdę dobra powieść. Wiem, bo spotkałam w pociągach osoby z tą samą książką. Zdecydowanie jedna z lepszych książek dotychczas.
Film- jak dla mnie to taki zwiastun książki. Oczywiście kolejność obowiązkowa książka>film. Nie odwrotnie. Warto przeczytać i zobaczyć. Cudowny Jim Sturgess i Anne Hathaway.

Pamiętaj, nie baw się w ratowanie czyjegoś życia.









Angus and Julia Stone - Big Jet Plane