Nadal zimmno. A dziś to nawet Grześ miał gęsią skórkę, ale Basia była w pobliżu. Za to moja chusta się bardzo przydała. Jak znajdę czas i ochotę to wstawię tu dziś zdjęcie z nią. Pomimo tego, że zwątpiłam w moje poczynania w dziedzinie fotografii zgodziłam się robić dziś zdjęcia na koncercie, bo Panna KWADRATowa mnie poprosiła.
Sprawdzian z pp był jak dla mnie prosty. 14,5/15 z ćwiczeń. 80% z angielskiego. Zapomniałam, ze dziś jest wf, ale i tak grałam. Nasze okrzyki i moje ściny lewą ;) Dziubasku- jesteś mistrzem serwów. Ksiądz ma chory wokal. Powiedziała bym, że istnieje jakaś sprawiedliwość na tym świecie, ale nie powiem. Powodzenia w Bydgoszczy :] Marcinku, ja nawet nie wiem, jak ten Woicki wygląda. A Tomuś, ty się na angielskim lepiej w tablicę patrz. Kamil- nie krzycz na mnie.
Nasza rozmowa:
Tomek:
-Ciągle gadasz po angielsku?
Ja:
-Yes, do you want to say something?
Tomek:
-No
Ja:
-I guess so.
Dostałam wolne, więc dziś koncertowaliśmy.
I w tej sytuacji koncert jest szeroko pojętym pojęciem. Podzielę go więc na dwie części. Pierwsza to oczywiście muzyka, i w tym miejscu gratuluję Kevinowi. Spisali się świetnie. Druga część, którą znając życie dłużej opiszę to towarzystwo. A nie było to ot takie sobie zwyczajne towarzystwo. Przechodząc do konkretów, po prostu powiem, wśród kogo siedziałam: Paweł, Basia, Łukasz, Piotrek, Kamil, Kasia. Do całości epizodycznie dołączył Dawid, którego nie widziałam oj długo. A byliśmy niegdyś świetnymi kumplami. Paweł, który lubi mój aparat, a jeszcze bardziej jego pasek z napisem. I troszczy się o niego. Po każdym utworze dający swoją opinię, które ja chce zobaczyć w Kwadracie. I niech mi się Dominik nie waży tego cenzurować. Basia, która mówiąc do mnie wpycha mi nos do ucha. Opisująca bawiącego się Golika. Chwila plotek miedzy mną Basią i Kasią. Dołączyli do nas Łukasz z Piotrkiem. Bo to, że my jesteśmy tak blisko siebie, to teraz norma, bo w szkole tak zimno i wszyscy się do siebie tulą. Łukasz twierdzący, że jak się zerwie struna w gitarze, to trzeba ją rozbić i wziąć następną (gitarę). Piotrek, który mnie zawsze powala swoimi tekstami. A dziś odsunął Kamilowi krzesło, gdy ten na chwilę wstał. Jak przykro. Kasiunia, która oglądała zdjęcia zamiast się wsłuchiwać. No i było bardzo bardzo fajnie. Choć nie wiem, czy Kevin był do końca usatysfakcjonowany, bo nikt nie strzelił biustonoszem, tak jak to sobie wymarzył. Było załamanie fali w moim Basi i Pawła wykonaniu. Oraz profesjonalne doprowadzenie mnie do domu poprzez GPSa BP. Czekam, czekam na te tunele. I dziękuję Pawle, za wyliczenie mi, że na każdy dzień mam 4 grosze do wydania. Bo stan mojego konta to 1,18 zł do 12 listopada. Policzyłam dokładnie, wychodzi 4,37. Niezły jesteś. Nie, nie było mi zimno, jak tak na nartach jeżdżę. Już o mojej babci nic nie mówiłam. Bardzo, bardzo super było.
Basia, zdemotywowała mnie zauważając, że ucięłam na zdjęciu gitarę.
Już ci nic nie powiem o tym, że dziś rano na Canal+ było Once i że tego nie nagrałam.
Wiedziałam, że więcej napisze nie o muzyce, a o wszystkim innym. Bywa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz