niedziela, 28 lutego 2010



Ten kotek u góry jest oczywiście z Pragi. I znów się widzieliśmy.
Film 'Dear John' (nie! nie przetłumaczę tytułu, bo zostało to zrobione beznadziejnie)pierwszy raz spowodował łzotok (słowotwórstwo?) u mnie. a jest to chyba świetna rekomendacja.
Zdania większość na +
Basia uważa, że maczała w tym ręce propaganda wojska amerykańskiego.
A Ciocia? 'Facet zrobił film. I myślał, że pokaże emocje kobiety. A gówno prawda.'
A film pokazał, jacy Wy jesteście.
Wnioski?
Moje osobiste.

Uwielbiam tą rodzinę. W której w łazience leżą książki o Impresjonizmie i malarstwie. Podczas obiadu recytuje się wiersze Mickiewicza. A podczas herbatki rozwiązuje zagadki logiczne.

300 rodzinnych tradycyjnych pierogów ruskich.

A kwintesencja?
Co mówi absolwent politechniki do absolwenta uniwersytetu?
'2 hamburgery i colę proszę'

'Będzie lepiej
i coraz
lepiej'


Bo moje szybkie chodzenie mnie zawsze ratuje.

3 komentarze: