Poziom mojego szczęścia wynosił 5/5 o 11 rano w sobotę gdy została mi podana do łóżka kawa z ekspresu ze świeżo dostarczoną drożdżówką. Odpadłam kompletnie przy dwóch rudych kotach na moich rękach. Mój dobry smak został wystawiony na próbę w "Retro", lekko uratowany w bani ruskiej. Rozanieliłam się przy "Pamiętniku" z Emilem mruczącym na nogach. Hasło "ławeczka" jest już po prostu kultem. Sarkazm, ironię, ripostę i infantylizm Matiego powoduje, że mówię 'szacun'. Oczy miałam lekko przekrwione od łez szczęścia które polały się w podróży do Warszawy 6 + pies. Wczoraj wieczornonocny powrót do Warszawy z Jasiem. A dziś już Puławy z Olką i Maćkiem. 'Ale Asia!' i 'Chodź, bo ty masz takie design oko.'. Sama sobie kupiłam prezent na gwiazdkę. Stanowczo nie wolno mi stać przed witryną APARTu.A muzyka powyżej to ulubiona Mai. Broń boże iPodzie przestań grać.
Ja już znam swój przepis na szczęście.
A Wy?
:)
Podróż do Warszawy? Marzę! No i zawsze miałaś design oko ;)
OdpowiedzUsuńCudna piosenka. Słyszałam gdzieś, może w GG? ;>
Przyjedź, planujemy zwiedzanie Warszawy :)
OdpowiedzUsuńKiedy? ;>
OdpowiedzUsuńChyba dopiero po Świętach...
OdpowiedzUsuń