
Ha ha ha, zaczęło się.
Miałam dzisiaj 2 apele rozpoczynający ten pięknie zapowiadający się rok szkolny.
Piter, niezłą muzykę dałeś na początek, a potem dla nas "już za rok matura...".
Fajnie było poobserwować wszystkich zestrachanych pierwszaków jak wchodzili na halę ;)
Nie nie, to , że w momencie wywoływania wychowawcy klasy 1a ja wstałam, to nie znaczy, że już ze mną tak źle, że nauczycielką zostałam. Był moment konsternacji na hali :P.
Następnie przyszedł czas na apel dla klas 2 i 3. Ogólnie podobnie jak godzinę wcześniej, tyle, że Glo koło mnie siedziała :*
W planach była Leśna ale w praktyce wyszła z tego Łysina. Basiu, tylko my wiemy, co nasze stopy na piasku w szpilkach czuły ;)
Następnie 'impreza' zaczęła się przenosić czysto praktycznie do Leśnej, ale już beze mnie i Basi. My poszłyśmy każda w swoją stronę.
Na ulicy Łysinowej błagałam o kogoś znajomego zmotoryzowanego i proszę bardzo- Marcinek.
Kochany dziękuję ci za wiatr we włosach, uratowałeś moje stopy :*.
W każdym razie niewygodnie jeździ się tak w spódnicy ;)
"Miałaś kask oczywiście, prawda?"
Jutro do 15?! :/
Wiadomość z ostatniej chwili:
Znalazły się moje zdjęcia z dzieciństwa. Tak tak, te o których tyle trąbiłam przez parę notek ;). Były w książce z polskiego :D
a ja ściągnełam buty i szłam boso:P mijala mnie straż:P i tak zaszlam do Madzi a potem akupunktura na rowerze:))
OdpowiedzUsuńaaa widzisz, trzeba było iść właściwą trasą jak ja :D
OdpowiedzUsuń