środa, 14 października 2009

Dzień Rodzica.
Fajna nazwa ;). Kasieńko moja, było pięknie i cudownie. Chłopcy z zespołu po protu klasa, akcja w pokoju nauczycielskim też zrobiła wrażenie. Audycja radiowa to już po prostu wymiatała."Artur, i tak nie kupisz sobie nowego aparatu". Ciasta pyszne. Z alkoholem nie próbowałam (!). Droga ze szkoły- moim ulubionym autem :D
http://koniecpzpn.pl/
2. zdjęcie od góry- ten pan ma dostać moje zdjęcie z kibicami. Hmm... może ja się jeszcze nad tym zastanowię ;)
Darek!- jedziemy na narty.
Pani W. mnie pochwaliła- zwróć na to uwagę. Żadnego lania nie będzie.

-Nie Aśka?
-Hmm..., że co proszę?
-No mam rację?
-Oczywiście, Ksiądz ma zawsze rację.
-No i o to chodzi.

No ja bym tak do niej nie machała. I sorry Ola za to, że jesteś również pod obstrzałem
Teraz chata wolna, czyli relax.
Idę obierać gruszki. Na kompot.
Pyszne gruszki.
'Pyszny kompot'

Udając, że jest w porządku
sprzątam ten bałagan,
który ona po sobie zostawiła po sobie
gdy wreszcie zmądrzałeś
by żyć bez niej


Snow is falling, all around me


Tyle czekałam, aby to napisać w końcu.
Okrzyk triumfalny przed chwilą na widok śniegu, który się jako tako utrzymuje.
Tomuś, propozycja obozu narciarsko snowboardowego? Zastanowię się :)

http://www.youtube.com/watch?v=s_d3cS8zRbY
mmm miodzio
z Moulin Rouge

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz