Tak w zasadzie, to nie powinno tu od dziś nic być. I teraz uwaga, nikt (no prawie nikt) nic z tego nie zrozumie, ale jest fajnie. Jestem w wieży, jest tu zimno, są szczury i myszy. Jestem sama. Nie wyspałam się, bo spałam na ziarnku grochu. Kręci się tu jakaś staruszka z jabłkiem (zatrute?).Brak księcia na białym koniu na horyzoncie. Ale kiedyś ma się pojawić. Mam nadzieje, że nie wyprzedzi go śmierć na białym koniu. Taki czarny humor. Na dole przystojni strażnicy. A ja zapuszczam warkocz. Tak naprawdę,to raczej nic mi tu nie wolno. Nie no, fajnie jest, ale kończą mi się świeczki i śnieg spadł. Tato, potrzebuję na jutro sukienki. A tak w ogóle, to księżniczką jestem. (niby)
A teraz tak normalnie ;)
Na geografię nie umiałam nic. Kompletnie się nie uczyłam. Nie będę wytykać palcami, przez kogo (tato?). Zdziwienie, że Asia ma ściągę? Ha, niemiecki w gimnazjum się na ściagach opierał moi drodzy. Ale się ma przyjaciół :D. Basia i Marcinek, dzięki :*. Wf- Woicka wolała pomagać ciastkowi, niż grać. I się opłaciło. W nagrodę zjadłam pysznego murzynka nasiąkniętego alkoholem. Zajęcia z fizyki=2 godziny z Arturem K. Best= 1,5 godziny z Arturem K. Ale mi się podoba, i nie zamierzamy się z Dziubaskiem przenosić. Jutro odstrzelsię, czyli buciki na obcasie i te sprawy. No i ciasto. Aniu, zdrowiej.
Kamil, my sobie lubimy tak podowalać nawzajem, nie? Miło od razu się robi.
Tak, myszy się tu kręcą. Tato?
Woicka ja to sobie zapamiętam !
OdpowiedzUsuńa gdzie jakieś foto co ?
OdpowiedzUsuń