czwartek, 22 października 2009

Mój język po 3 godzinach angielskiego spędzonych w Beście ma dziwny kształt. Zabrzmi to dziwnie, ale jest taki... angielski.
Po ujrzeniu mojego najnowszego portretu wiszącego w pokoju na dole Babcia Sportowa stwierdziła, że mam 'motylki w oczach'. Zacznę to rozważać...
Religia- ooo, ta gra była fajna. Tomek jako prowadzący bardzobardzo.
Znowu o wfie ;) Ale powiem tylko tyle, że Gortatową nie będę.
Jeśli chodzi o tablicę z samorządu, to nikomu się ona nie podoba. (tzn, W się podoba)
Ale mi za to podoba się niszczarka do papieru i gilotyna.
Angielskibest. Nie wiem Basiu jak ty, ale ja... (i dokończę ci w szkole)
Kawały po angielsku, i moje "Hey, bitch, you ruined my life!"
I o tym, co Adam dostał za żebro, a co mógłby dostać za nogę i rękę.
Hasło dnia, czyli: Jutro nie ma PP!!
I co z tym związane idę na 8:50.
Bo to, o której zaczynam lekcje, to nie to samo, na którą godzinę ja do tej szkoły przyjdę. Prawda tatusiu? :)

Miasto o 20:40 wydaje się wymarłe.

1 komentarz:

  1. tak asik ja też.... (dokończe Ci w szkole).
    co powiedziałaś miesto??
    no okej
    pamiętaj ze ja chce ten trójkacik!

    OdpowiedzUsuń