wtorek, 24 listopada 2009



Zdjęcia z dziś są w trakcie kopiowania więc mam chwilkę na bloga
Bo: był piątek, była sobota, była niedziela, był poniedziałek i jest wtorek.
No już dobrze dobrze :)

Po Brennej. Jestem typem choleryczki, melancholiczki, nie mogę wierzyć w miłość i mam się udać do psychologa.
Niedziela i Jutrzenka. Gdzie było bardzo bardzo miło wraz z całowaniem w rękę i w ogóle dziękuję :)
Był poniedziałek. Radość, że pójdę na konkurs robić zdjęcia. I ludzie, nie rozumiem zbulwersowania. Przecież my się z Marcikiem ostatnio cały czas tak traktujemy i nie oczekuję żadnego przepraszania :)
Nadszedł wtorek.
I znów Jutrzenka. I Pinna która z konieczności zjadła część adwokacika, i Darek który zjadł kolejną część adwokacika chyba z czystego małego głodu i okazjonalnie byłam ja która zjadłam ostatni kawałek adwokacika. I było hasło: 'Romuald' na którym ciężko było zachować poważną minę. Zdjęcie do Rodni które jest oczywiście beznadziejne.
Zostaje mi jeszcze Best i wszystko inne dziś.
Ale nie jest źle, dorobiłam się 4 i 5 :)
W poniedziałek jedziemy na jakieś wykłady, pierwsze słyszę i nie zamierzam wrócić później niż o 12:25. To oczywiste, że najlepiej wysłać nas na wykłady w poniedziałek gdy kończymy o 12. Starsza Pani nadchodzi, bo nasza odchodzi.
Czytałam fb E. Hmm, porozmawiamy B.
Ktoś przegrał zakład, a ktoś wygrał coś.

A to, że gratuluję Pinnie, Basi, Madzi i Izie to chyba oczywiste!
!
:*

1 komentarz:

  1. chyba bardziej w wiśle niz w brennej pani fotograf:p

    :))

    OdpowiedzUsuń