sobota, 19 grudnia 2009



Wczorajsze poszukiwanie telefonu przez jakiś czas przy -15 spowodowało, że coś dziwnego stało się z moim nosem. Ale to nic Madziu, pamiętaj, że zawsze możesz u mnie przenocować. A rodzice wrócili dopiero coś ok 22, więc spokojnie mogliśmy zrobić jeszcze jedną rundę poszukiwawczą. Ale było bardzo miło.
A o 23 moja rodzinka ogląda koncert Erica Claptona na MTVNHD i je czekoladę z adwokatem i malibu.

A dziś. Niektórzy jeżdżą na nartach.
A niektórzy pomagają rodzicom (!) :)
Ubrałam choinkę, umyłam łazienki, posprzątałam pokój, odkurzyłam dom, zrobiłam 25 aniołków, umyłam podłogi i upiekłam ciasto. Po czym przychodzi do mnie mama i mówi: 'Dziecko, daj proszę znać jak będziesz wreszcie w nastroju, żeby mi pomóc'
Miło.
Trzeba było jechać na narty w takim razie.
Nikt nie zauważyłby różnicy.

Muzyka? Płaczę. Bo jest moja. Taka sama. I śmieję się, przy tej, którą tak dobrze znam.
Znam 2 facetów, którzy słuchają Ewy Farny. Ale tylko jeden z nich ma klasę.

1 komentarz:

  1. Płaczesz? Dlaczego? Rozumiem, że jestem tym który klasy nie ma.

    OdpowiedzUsuń