poniedziałek, 22 lutego 2010



Słucham 'medycznej' muzyki.
Jednocześnie
wieszając zasłony
pisząc tu
wysyłając maile
przeglądając zdjęcia
naszoklasując z Dziubaskiem
przepakowując rzeczy z jednej walizki do drugiej.
Jednocześnie uśmiechając się.
Bo jakżeby inaczej?

5 filmów:
'Moja dziewczyna wychodzi za mąż'- te akcenty irlandzkie, powiedzmy przeciętna komedia

'Sztuka zrywania'- bardzo prawdziwy film, bez happy endu, bo jak już powiedziałam prawdziwy i życiowy, genialne dialogi, mogę polecić :)

'Juno'- o co tyle krzyku? Polecam tylko muzykę, która jest genialna i troszkę w stylu Lily Allen

'Horton słyszy Ktosia'- nooo, barwo. Godne pośmiania się to mało powiedziane.

'P.S.I love You'- czyli najlepsze na koniec. Film, na którym mogę pierwszy raz popłakać. Cudo. cudo. cudo. I mój chodzący BS to już kwintesencja filmu. Polecam!!!


Ooo. Dostając smsa zaczynającego się od 'Panno Joanno' już wiem, że mam się bać ;)


What's the name of the game?
Does it means anything to you?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz