niedziela, 6 czerwca 2010

Podołałam wyzwaniu wyprawienia 4 kobiet na jedno wesele. I to z pozytywnym skutkiem. Wróciłam. A dziś już poranek w słońcu nad jeziorem. Spotkanie leniwca po drodze ;)
I to on nigdy nie rozumie co się do niego mówi. Zdenerwowałam Patrycję, bo jest niedziela a zadanie na środę. Poza ty nie mam jeszcze CV, nie rozwiązałam 80 zadań na matematykę i nie zrobiłam głupiego zadania na polski.
Dla wyrównania oglądnęłam Alicję. I jestem oczywiście zafascynowana kotem.

"Bawiłaś się w geodezję beze mnie?"

"Obrażają mnie?"

Widok mojej kuzynki. Wchodzi do kuchni po ścięciu włosów. Jedna część w lokach, druga w trwałej wyprostowanej. Zalane czarnymi łzami oczy. Siada na krześle. Podwija nogi, kiwa się w jedną i drugą stronę obejmując kolana rękami. Magda, ja i Łukasz płaczemy. My ze śmiechu.
...
-Rajtki mi jeszcze poszły!
I tu kolejny wybuch. Przy bezradności przedweselnej.


Byliśmy na włoskich w parku. Koło zamku. Tyłem do maszyny.
Szczęśliwie nie spotkałam znajomego.

Trzeba coś (z tym)zrobić.

'Ur so sad.
Maybe you should buy a 'Happy Meal?'


Dla Tomeczka:

2 komentarze:

  1. oo widze dedykacja piosenki dla mnie :D (chyba ze chodzi Ci o innego Tomka, nie tego z Chełmu :P :( ) ale muszę przyznac pioseneczka zajeb**** :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tomuś! Jak mogłeś pomyśleć, że nie chodzi mi o najlepszego mojego Tomka z Tomków! :*

    A widzisz, widzisz ^^

    OdpowiedzUsuń