poniedziałek, 14 grudnia 2009



Cało i zdrowo zostałam dowieziona do domu. Nie powiem, że nie bez przygód, ale jakżeby inaczej z tym panem.
Podobno czeka na mnie jakiś list?

Parę szoków dziś przezyłam.

Ale Basia wygrała zakład


noo, raz to tam sobie może. Ale 4 z maty na semestr?!
I jeszcze fizyka i prarę innych.
Błagalny ton Patryka na PO na hali: 'Asiaaaa, uciekamy?....'
Tam Patryczku, 5 minut przed końcem lekcji to 'zrobiliśmy'
Potem fryzjer z Olą. Jak zwykle trwała i farbowanie ;)

No i na farę. Tak Agnieszko, o 18, nie o 19 :*
Mmmm, ciasteczka korzenne i herbatka.

Kubiusz, ty kombinatorze :)

1 komentarz: